Zadzwonił do mnie właściciel salonu fryzjerskiego z Łodzi. Powiedział: „Konrad, wydałem 12 tysięcy na stronę internetową i mam coś, czego nie umiem sam zaktualizować. Agencja nie odpisuje od dwóch miesięcy. Możesz to naprawić?"
Mógłbym. Ale zanim zacząłem, sprawdziłem co dostał za te 12 tysięcy. WordPress z kupioną szablonką za 60 dolarów. Żadnego SEO. Żadnej analityki. Formularz kontaktowy, który nie wysyłał maili. I zero dokumentacji.
To nie jest wyjątek. Widzę takie sytuacje co miesiąc. Małe firmy przepalają budżet na agencje, bo nie wiedzą na co patrzeć. A agencje to wykorzystują.
Dlaczego wybór agencji to jedna z ważniejszych decyzji biznesowych
Strona internetowa to nie jednorazowy wydatek. To narzędzie, które ma pracować na Twój biznes przez 3-5 lat. Jeśli wybierzesz źle, stracisz nie tylko pieniądze na samą stronę — stracisz miesiące (albo lata) potencjalnych klientów, którzy trafili na stronę i odeszli.
Mam klienta z branży remontowej. Przez dwa lata miał stronę od agencji, która „wyglądała ładnie". Zero pozycji w Google. Zero zapytań z internetu. Kiedy przebudowaliśmy mu stronę pod SEO, w ciągu trzech miesięcy zaczął dostawać 8-12 zapytań tygodniowo. Dwa lata stracone — bo pierwsza agencja nie zadała jednego prostego pytania: skąd mają przychodzić klienci?
Czerwone flagi — kiedy uciekać
Zanim powiem na co patrzeć, zacznijmy od tego, czego unikać. Bo łatwiej rozpoznać złą agencję niż dobrą.
„Zrobimy Ci stronę za 500 zł"
Jeśli agencja oferuje pełną stronę internetową za 500-1000 zł, to nie agencja. To ktoś, kto wrzuci Twoje logo do gotowego szablonu na WordPressie i wystawi fakturę. Nie będzie optymalizacji pod Google, nie będzie dopasowania do Twojego biznesu, nie będzie wsparcia po uruchomieniu.
Realna cena solidnej strony dla małej firmy to 3000-8000 zł — dokładne widełki opisałem w artykule ile kosztuje strona internetowa w 2026. Wszystko poniżej oznacza kompromisy, o których się dowiesz za późno.
Brak pytań o Twój biznes
Dobra agencja na pierwszym spotkaniu pyta więcej niż Ty. Skąd przychodzą klienci? Jaki jest Twój produkt flagowy? Kto jest konkurencją? Jaki masz budżet marketingowy? Czy masz Google Analytics?
Jeśli agencja od razu mówi „zrobimy, wyślij logo i teksty" — nie współpracuj. Oni nie budują narzędzia biznesowego. Oni odhaczają kolejny projekt.
Brak umowy albo umowa bez szczegółów
Widziałem umowy agencyjne, które miały trzy zdania. „Wykonawca zrealizuje stronę internetową. Zamawiający zapłaci X zł. Termin: 30 dni." I nic więcej.
Gdzie jest zakres prac? Ile podstron? Czy jest responsywność? Kto pisze teksty? Kto robi zdjęcia? Co z SEO? Co z hostingiem po roku? Kto jest właścicielem domeny?
Jeśli umowa nie odpowiada na te pytania — nie podpisuj jej.
Portfolio pełne „pięknych" stron bez adresów
Agencja pokazuje screeny ładnych stron, ale nie daje linków? Sprawdź dlaczego. Często te strony albo już nie istnieją (klient odszedł), albo wyglądają zupełnie inaczej niż na screenie. Zawsze proś o link do żywej strony i sprawdź ją na telefonie.
Na co naprawdę patrzeć przy wyborze agencji
Oto moja lista — wypracowana po latach naprawiania stron po innych agencjach.
1. Czy pytają o Twoje cele biznesowe
Nie „jaką stronę chcesz", tylko „co ta strona ma dla Ciebie robić". To fundamentalna różnica. Jeśli agencja zaczyna od „jaki kolor Ci się podoba" zamiast „skąd przychodzą Twoi klienci" — to agencja od pikseli, nie od biznesu.
2. Czy mają doświadczenie w Twojej branży lub lokalnym rynku
Agencja z Warszawy, która robi strony dla korporacji, niekoniecznie zrozumie potrzeby zakładu ślusarskiego z Tomaszowa. I odwrotnie. Lokalny kontekst ma znaczenie — inne są oczekiwania klienta w dużym mieście, inne w małym.
Zapytaj wprost: czy robiliście strony dla firm podobnych do mojej? Pokażcie efekty.
3. Co dokładnie wchodzi w cenę
Lista rzeczy, które powinny być w ofercie (a często nie są):
- Responsywność (dopasowanie do telefonu) — to nie dodatek, to standard
- Podstawowe SEO: meta tagi, szybkość ładowania, struktura nagłówków, mapa strony XML
- Certyfikat SSL (to zielona kłódka w przeglądarce)
- Szkolenie z obsługi panelu — żebyś mógł sam dodawać treści
- Przeniesienie domeny lub konfiguracja nowej
- Formularz kontaktowy, który faktycznie działa
- Podłączenie Google Analytics i Google Search Console — jak czytać te dane, opisałem w artykule o analityce internetowej
Jeśli którykolwiek z tych punktów jest „dodatkowo płatny" — to jest sygnał ostrzegawczy.
4. Kto jest właścicielem strony po zakończeniu projektu
To jest krytyczne. Mam klientów, którzy po rozstaniu z agencją odkrywali, że domena jest zarejestrowana na agencję. Hosting też. Kod strony? Licencja agencyjna, bez prawa do przeniesienia.
W umowie musi być jasno: domena, hosting, kod źródłowy — wszystko przechodzi na Ciebie. Punkt niepodlegający dyskusji.
5. Jak wygląda wsparcie po uruchomieniu
Strona nie kończy się w dniu uruchomienia. Aktualizacje WordPressa, poprawki bezpieczeństwa, drobne zmiany treści, awarie hostingu — to się dzieje. Co miesiąc.
Zapytaj agencję: co się stanie, gdy za trzy miesiące będę potrzebował zmienić numer telefonu na stronie? Ile to kosztuje? Jaki jest czas reakcji?
Najlepsza odpowiedź: abonament na wsparcie techniczne, np. 200-400 zł miesięcznie za X godzin pracy. Najgorsza: „napiszesz maila, wycenimy".
Ile powinna kosztować strona dla małej firmy
Podaję realne widełki z rynku — nie warszawskiego, tylko tego na którym pracuję z klientami z małych i średnich miast.
- Wizytówka (5-7 podstron): 3000-5000 zł — strona główna, oferta, o firmie, kontakt, galeria
- Strona z blogiem i SEO: 5000-8000 zł — jak wyżej, plus blog, optymalizacja pod Google, podpięcie analityki
- Sklep internetowy (prosty, do 50 produktów): 6000-12 000 zł — WooCommerce lub dedykowane rozwiązanie
- Landing page (jedna strona sprzedażowa): 2000-4000 zł — skupiona na jednym celu, np. zbieranie leadów
Ceny poniżej tych widełek? Możliwe, ale sprawdź co jest w pakiecie. Ceny znacząco powyżej? Zapytaj za co dokładnie płacisz — być może agencja dolicza zbędne bajery.
Freelancer czy agencja — co wybrać przy małym budżecie
Przy budżecie do 5000 zł lepszym wyborem jest często dobry freelancer niż tania agencja. Dlaczego?
Freelancer ma niższe koszty stałe. Nie płaci za biuro w centrum, managera projektu, handlowca. Więc więcej z Twojego budżetu trafia w samą stronę.
Ale freelancer to też ryzyko. Zachoruje — nikt nie przejmie projektu. Zniknie — nie masz do kogo dzwonić. Dlatego:
- Sprawdź ile lat działa na rynku — jeśli mniej niż dwa, ostrożnie
- Poproś o referencje od klientów — minimum dwie
- Podpisz umowę — nawet z freelancerem
- Zapłać w ratach: 30% na start, 30% po pierwszej wersji, 40% po uruchomieniu — nigdy całość z góry
Agencja jest lepsza, gdy projekt jest większy (powyżej 8000 zł), wymaga wielu specjalistów (projektant + programista + copywriter) albo gdy potrzebujesz gwarancji ciągłości — że ktoś zawsze odbierze telefon.
Jak prowadzić rozmowę z agencją — praktyczny scenariusz
Przychodzisz na spotkanie (albo dzwonisz). Oto pytania, które zadajesz:
- „Na jakiej technologii zbudujecie stronę i dlaczego właśnie na tej?"
- „Co wchodzi w cenę, a co jest dodatkowo płatne?"
- „Kto jest właścicielem domeny, hostingu i kodu po zakończeniu projektu?"
- „Ile kosztuje miesięczne wsparcie techniczne i co obejmuje?"
- „Czy w cenie jest podstawowe SEO? Co konkretnie robicie pod SEO?"
- „Ile rund poprawek jest w cenie?"
- „Co się stanie, jeśli nie dotrzymacie terminu?"
- „Pokażecie mi stronę podobną do tego, co chcę — ale żywą, nie screenshot?"
Reakcja agencji na te pytania powie Ci więcej niż ich portfolio. Dobra agencja odpowie konkretnie i spokojnie. Zła zacznie się kręcić lub obrażać, że „nie ufasz profesjonalistom".
Trzy historie z mojej praktyki
Piekarz, który zapłacił trzy razy
Właściciel piekarni zamówił stronę za 2000 zł u agencji z Allegro. Dostał coś, co wyglądało jak z 2010 roku. Zamówił poprawkę u innej agencji za 3000 zł. Było lepiej, ale strona ładowała się 8 sekund. Ostatecznie trafił do mnie. Zbudowaliśmy mu stronę od zera za 4500 zł. Łącznie wydał 9500 zł zamiast 4500 zł. Gdyby od razu wybrał odpowiednio — zaoszczędziłby prawie połowę.
Dentystka, która nie mogła zmienić godzin otwarcia
Agencja zbudowała jej piękną stronę, ale godziny otwarcia były zakodowane „na twardo" w szablonie. Żeby zmienić godziny — musiała pisać do agencji i czekać tydzień. Za każdą zmianę: 150 zł. Za rok wydała na drobne poprawki więcej niż na samą stronę.
Mechanik, który odzyskał kontrolę
Przyszedł z prośbą o nową stronę. Stara była na hostingu agencji. Domena zarejestrowana na agencję. Musiał najpierw odzyskać dostęp — co trwało dwa miesiące i wymagało prawnika. Teraz wszystko jest na niego. I ma pełną kontrolę.
Podsumowanie — co zapamiętać
Wybór agencji to nie konkurs piękności. Nie wybieraj po najładniejszym portfolio ani po najniższej cenie. Wybieraj po tym:
- Czy rozumieją Twój biznes i Twoich klientów
- Czy mówią wprost co wchodzi w cenę, a co nie
- Czy oddają Ci pełną kontrolę nad stroną
- Czy mają plan na wsparcie po uruchomieniu
- Czy potrafią pokazać realne efekty — nie screeny, a żywe strony
Strona internetowa to inwestycja, nie wydatek. Nie szukaj najtańszej opcji — szukaj takiej, która zwróci się w ciągu pierwszych sześciu miesięcy. A jeśli agencja nie potrafi Ci powiedzieć, jak to zmierzy — szukaj dalej.