Przejdz do tresci
Wróć do Strefy do poczytania

5 błędów w Google Ads, które przepalają budżet (widziałem to setki razy)

Prowadzę Google Ads dla klientów w kaminski.link. I widzę te same błędy. Raz za razem. Nowy klient przychodzi, mówi "Google Ads nie działa". Patrzę na konto. I wiem dlaczego.

Nie dlatego, że Google Ads jest zły. Dlatego, że ktoś go źle skonfigurował. Albo nie skonfigurował wcale.

Błąd 1: Brak negatywnych słów kluczowych

To jest numer jeden. Absolutny klasyk. Klient sprzedaje meble biurowe. Ustawia frazę "biurko". I płaci za kliknięcia od ludzi szukających "biurko DIY", "biurko za darmo", "biurko IKEA jak złożyć".

Jeden klient z Poznania. Budżet 5000 zł miesięcznie. Sprawdziłem raport wyszukiwanych haseł. 40% kliknięć szło na frazy, które nie miały nic wspólnego z jego ofertą. 2000 zł w błoto. Co miesiąc.

Rozwiązanie jest banalne. Pierwszego dnia kampanii dodajesz listę negatywnych fraz. "Darmowe", "jak zrobić", "DIY", "opinie", "ranking". I raz w tygodniu sprawdzasz raport haseł i dorzucasz nowe. 15 minut roboty. 2000 zł oszczędności.

Błąd 2: Jedna grupa reklamowa na wszystko

Widziałem konto, które miało jedną grupę reklamową z 87 frazami. Od "fotograf ślubny Warszawa" po "sesja noworodkowa cena" po "fotografia produktowa". Jedna reklama na to wszystko.

To tak jakbyś miał jeden plakat reklamujący jednocześnie pizzę, sushi i kebab. Niby wszystko to jedzenie. Ale klient szukający pizzy nie kliknie w reklamę o sushi.

Zasada jest prosta: jedna grupa = jeden temat = 5-15 ściśle powiązanych fraz. "Fotograf ślubny Warszawa", "fotograf na ślub Warszawa", "fotografowanie ślubu Warszawa" — to jest jedna grupa. "Sesja noworodkowa" to osobna grupa z osobną reklamą.

Po podzieleniu kampanii klienta na 8 grup zamiast jednej — CTR skoczył z 2.1% na 5.8%. Koszt konwersji spadł o 40%.

Błąd 3: Brak śledzenia konwersji

To jest mój ulubiony. Klient wydaje 3000 zł miesięcznie na reklamy i nie wie, ile z tego wraca. Nie ma taga konwersji. Nie mierzy formularzy kontaktowych. Nie śledzi telefonów.

"Ale ja widzę, że mam więcej klientów." Jasne. A może masz ich więcej, bo jest sezon? Albo ktoś polecił Cię na Facebooku? Bez śledzenia konwersji nie wiesz, czy Google Ads zarabia, czy przepala. Więcej o tym, jak czytać dane, pisałem w artykule o analityce internetowej dla początkujących.

Minimum na start:

  • Tag konwersji na stronie "dziękuję" po formularzu
  • Śledzenie kliknięć w numer telefonu
  • Import konwersji offline, jeśli sprzedajesz przez telefon

Zajmuje to 30 minut konfiguracji. A zmienia wszystko. Bo nagle widzisz, która fraza generuje sprzedaż, a która tylko kliknięcia.

Błąd 4: Zbyt szeroki targeting geograficzny

Hydraulik z Krakowa targetujący całą Polskę. Restauracja z Gdańska reklamująca się w Rzeszowie. Jeśli działasz lokalnie, SEO lokalne może dać Ci ruch za darmo — bez tych błędów. Prawnik z Wrocławia płacący za kliknięcia z Białegostoku.

Brzmi absurdalnie? A jednak widzę to co drugi tydzień.

Google domyślnie ustawia "Osoby znajdujące się w docelowych lokalizacjach lub nimi zainteresowane". To znaczy, że ktoś z Zakopanego, kto szuka "restauracja Gdańsk" bo planuje wakacje, zobaczy Twoją reklamę. I kliknie. I zapłacisz. I nie przyjdzie.

Zmień na "Osoby znajdujące się w docelowych lokalizacjach lub regularnie je odwiedzające". I ogranicz zasięg do realnego obszaru działania. Hydraulik? 30 km wokół bazy. Restauracja? Miasto + 10 km.

U jednego klienta ta jedna zmiana obcięła koszt konwersji o 35%. Bez żadnych innych modyfikacji.

Błąd 5: Brak testowania reklam

Jedna reklama na grupę. Od 6 miesięcy. Bez zmian. To nie jest kampania — to jest pomnik.

Google potrzebuje wariantów, żeby optymalizować. Minimum 3 reklamy na grupę. Różne nagłówki, różne opisy, różne CTA. "Zamów teraz" vs "Sprawdź cenę" vs "Bezpłatna wycena". Nie wiesz, co zadziała, dopóki nie przetestujesz.

I jeszcze jedno. Responsywne reklamy w wyszukiwarce (RSA) to nie jest "wrzuć 15 nagłówków i zapomnij". Wrzuć 15 nagłówków, ale piny ustaw na te, które muszą się pojawić. I co 2 tygodnie sprawdzaj, które kombinacje mają najlepszy CTR.

Widziałem kampanię, która po dodaniu 3 wariantów reklam i testowaniu przez miesiąc podniosła CTR z 3% na 7%. Ten sam budżet, te same frazy. Jedyna zmiana — lepsze reklamy.

Google Ads to nie "ustaw i zapomnij". To "ustaw, sprawdź, popraw, powtórz". Każdy tydzień bez optymalizacji to tydzień przepalonych pieniędzy.

A jeśli dopiero zaczynasz z reklamami, rozważ też Facebook Ads na małym budżecie — szczególnie lokalnie daje świetne efekty. Zanim wydasz następną złotówkę na Google Ads — przejdź przez te 5 punktów. Sprawdź swoje konto. Gwarantuję, że znajdziesz przynajmniej 2 z tych błędów. I gwarantuję, że ich naprawienie zaoszczędzi Ci więcej niż ten artykuł kosztował Cię czasu.

Powiązane artykuły

Marketing

Facebook Ads dla lokalnej firmy — co da budżet 500 zł miesięcznie

500 zł miesięcznie na Facebooku to nie dużo. Ale wystarczy, żeby Twoja firma była widoczna w promieniu 15 km. Pokazuję jak to rozegrać.

Czytaj dalej
Marketing

Jak napisać stronę „O mnie” która sprzedaje

Większość stron „O mnie” to autoprezentacja, która nikogo nie obchodzi. Pokażę Ci jak napisać taką, po której klient dzwoni.

Czytaj dalej
Marketing

Google Analytics 4 — co śledzić w małej firmie (i co olać)

GA4 ma setki raportów. Dla małej firmy ważnych jest 5. Pokazuję które metryki naprawdę wpływają na Twój biznes — a które to szum.

Czytaj dalej